Zmęczona, a właściwie wykończona po powrocie do domu, marzyłam tylko o lampce wina. 

Jednak sił jakoś brakowało, aby wstać po kieliszek, rozbroić butelkę. Na szczęście jutro jest weekend-pomyślałam i od razu zrobiło mi się lżej, bo weekend to czas z najbliższymi.

Uff, już ze mnie zeszło, a może niezupełnie? 

Kolejny projekt zapoczątkowany, poprzedzony wieloma godzinami pracy, przygotowań, analiz, projekcji-czasami potrzebnych, a czasami nie. 

Jest też pytanie od współpracowników: Jak Tobie dziś poszło?

Dobrze. Ludzie zaangażowani, dobra energia w grupie, program okazał się strzałem w dziesiątkę, tylko ta jedna rzecz, która odmieniła wszystko (w mojej ocenie). W trakcie szkolenia oparłam się o stół i …. jedna jego noga się złamała. Hałas był duży, a ja zalałam się rumieńcem. 

No i … pyta współpracownik, no i nic warsztaty trwały nadal, przerwa nie była konieczna. Całość zakończona pozytywną informacją zwrotną od uczestników i zleceniodawców, ale z całą pewnością byłoby dużo lepiej, gdyby nie ta sytuacja. Ale która? – pyta współpracownik, chodzi o tę nogę od stołu? No tak odpowiadam, wstyd. A co to ma wspólnego z tymi warsztatami – no niby nic myślę, ale…. i tak przez najbliższe miesiące do tematu powracałam, a złamaną nogę od stołu widziałam, za każdym razem, kiedy zbliżałam się do biurka na sali szkoleniowej. Moja pewność siebie zaczęła być podgryzana przez wroga nr 1

czyli

„przez nadmierne rozpamiętywanie”.

Tak, tak jeśli myślisz, że wracanie do czegoś, co było i nie miało większego wpływu na powodzenie projektu, że to nie działa na osłabienie pewności siebie, to się mylisz, działa! I potrafi uderzyć ze zdwojoną siłą i sprawić, że Twoja moc pewności siebie osłabnie przy najbliższej okazji.

Zresztą nawet gdyby ta sytuacja miała mieć realny wpływ na zlecenie, to i tak rozpamiętywanie jej w perspektywie kolejnych wyzwań nie ma sensu i raczej nie przyniesie większych korzyści. 

Kiedy już wreszcie zapomniałam, okazało się, że zaraz za „Wrogiem 1” czyha ten drugi zwany „potrzebą zadowolenia innych”. 

Jak często zdarzyły się Tobie sytuacje, kiedy zdecydowałeś/aś się wykorzystać rozwiązanie, co do którego nie miałaś/eś przekonania, ale zrobiłaś/eś to, ponieważ „ktoś” oczekiwał tego właśnie. Jak często po takiej historii mówiłaś/eś: „Kurczę mogłam/em zrobić to, po swojemu, żałuję”. Albo jeszcze inaczej zrobiłaś/eś to, sprawdziło się, ale nie było to w zgodzie z Tobą, Ty nie czułaś/eś tego rozwiązania… Hmm, ale czuł je szef, koleżanka, kolega, brat, czy kto tam jeszcze.

Pytanie z perspektywy czasu: Warto było?

Czarna lista zagrożeń na drodze do pewności siebie niestety nie jest zamknięta, znajduje się na niej również wróg nr 3 „Perfekcjonizm”. 

Samo słowo, ma wydźwięk „wymagający”, oby nie powiedzieć zbyt wymagający. Myślałam o tym za każdym razem, kiedy wykonywałam jakiekolwiek zadanie. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik! Ale chwileczkę czy zapięcie wszystkich guzików jest tak bardzo mile widziane i tak bardzo ważne dla mnie? Mam nieodparte wrażenie, że żyjemy w “świecie idealnym”. Ale to my odpowiadamy za tę rzeczywistość, a co z naturalnością i potrzebą przestrzeni na własne ja, na prawdziwość. Co takiego strasznego się wydarzy, jeśli coś nie będzie perfekcyjne…powiem Wam nic… życie nie jest idealne, bo gdyby zajrzeć “do wewnątrz”, to czar pryska, a kontrasty pomiędzy tym co prawdziwe, a tym co wykreowane są tak wielkie, że aż trudne do zaakceptowania. Czy tego właśnie chcemy?

Jeśli na drodze do bycia pewnym siebie/pewną siebie stoi wróg nr 3, czyli Pan perfekcjonizm, to mam dla ciebie zadanie, zadbaj o to, aby następna Twoje działanie było zgodne z Tobą w pełni uzasadnione, nieperfekcyjne, takie naprawdę Twoje. Jestem ciekawa jak Tobie z tym będzie, co takiego się wydarzy, jak się będziesz czuł, co pomyślisz, jak ocenisz to na tle innych sytuacji. Jeśli zechcesz się tym podzielić, to zapraszam.

Wracając do listy wrogów: dobra wiadomość jest taka, że pozbycie się ich jest naprawdę możliwe i w zasięgu ręki, a zła… niestety czarna lista nie jest kompletna, ale o kolejnych zagrożeniach napiszę następnym razem.

Tak sobie myślę, że w pracy nad pewnością siebie ważne są małe kroki, konsekwencja, bo cel jest ważny, ale jakość drogi, która do niego prowadzi również. DO dzieła!